DO WIDZENIA, DO JUTRA – polski czarno-biały film fabularny z 1960 roku w reżyserii debiutującego Janusza Morgensterna. Treścią filmu jest uczucie, jakie student Jacek (Zbigniew Cybulski) żywi do Margueritte (Teresa Tuszyńska), przypadkowo poznanej córki francuskiego konsula w Gdańsku, która nie traktuje ich związku poważnie.
Głównym autorem scenariusza był Zbigniew Cybulski (wówczas animator satyrycznego teatrzyku Bim-Bom). Zdjęcia do filmu kręcono w całości w Trójmieście, a twórcy mieli na celu zdystansowanie się od tematyki politycznej na rzecz lżejszej, bardziej lirycznej. O ile pierwsze recenzje filmu były mieszane, z upływem czasu Do widzenia, do jutra odczytywano jako niespełnioną zapowiedź polskiego odpowiednika Nowej Fali.
Fabuła
Jacek, reżyser studenckiego teatrzyku w Gdańsku, spotyka Margueritte, córkę francuskiego konsula. Gdy ta prosi go, żeby potrzymał jej psa, Jacek okazuje zauroczenie Francuzką. Zaprasza ją do gry w tenisa, na co ona się zgadza, odjeżdżając luksusową limuzyną. Odtąd oboje zaczynają regularnie się spotykać. Jacek okazuje się beznadziejnie zakochany w Margueritte i zaniedbuje swoje obowiązki, lecz dziewczyna nie odwzajemnia uczucia. Gdy podczas gry w tenisa pojawiają się dwaj przyjaciele Jacka, zdolni tenisiści i poligloci, Margueritte traci zainteresowanie Jackiem, a ten speszony szybko się ulatnia.
Gdy Jacek i Margueritte odwiedzają kościół, odgrywają scenę ślubu, a dziewczyna deklaruje wówczas, że nie ma ochoty wychodzić za mąż, bo nie chce stracić swojej atrakcyjności. Pomimo nalegań Jacka, aby Margueritte została w Gdańsku, ta oznajmia mu, że opuści miasto. Dziewczyna okłamuje Jacka słowami: „Do widzenia, do jutra”. Pewnego dnia, gdy Jacek przychodzi do konsulatu, dowiaduje się, że Margueritte wyjechała bezpowrotnie. Jacek wraca do teatrzyku i do swych przyjaciół, lecz nie jest w stanie pogodzić się z utratą swojej miłości.
MUZYKA
- Komeda stworzył pionierską ścieżkę dźwiękową, która nie była tylko tłem, ale integralną częścią narracji, nadając filmowi nowoczesny, jazzowy charakter.
- Utwory z filmu są do dziś rozpoznawalne i cenione, pokazując mistrzostwo Komedy w łączeniu gatunków i nastrojów.
- Muzyka Komedy jest subtelna, jazzowa, podkreśla melancholię, ale też lekkość i humor, idealnie pasując do psychologicznego melodramatu Zbigniewa Cybulskiego i Bogumiła Kobieli.
- Oprócz tytułowego tematu, w filmie pojawiają się m.in. „Moja ballada”, a także utwory innych artystów jazzowych jak Miles Davis „Blue in Green” i Charlie Haden „Always say goodbye”.