1969_KOMEDA -POGRZEB NA POWĄZKACH W WARSZAWIE

Jak pisze Andrzej Więcko w JAZZ FORUM Nr 10/1969 ” Tłum ludzi żegnał Krzysztofa. O godzinie jedenastej 28-go kwietnia 1969 roku, kościół św. Karola Boromeusza był zapełniony po brzegi.Byli młodzi ze smutnymi twarzami, którzy zapewne nie znali Go, ale znali i kochali Jego muzykę; byli Jego przyjaciele dla których tworzył i którzy rozumieli Jego wielkość. Wielu nie wstydziło się łez – inni byli zbyt wstrząśnięci by zrozumieć w pełni tragedię. Było paru żołnierzy na przepustce, były też oczywiście starsze, godne damy zawsze czuwające w kościołach, teraz nieco poruszone obecnością delegacji „hippisów” z włosami do ramion, było paru typków prosto z „Opery za trzy grosze”, byli wreszcie ci którzy stracili najwięcej – rodzina Kompozytora.

Kwiatów wokół niego ciągle przybywało. Duże „oficjalne” wieńce leżały w nieśmiałej asyście mniejszych, 'prywatnych”. Wielu ludzi trzymało bukiety lub nawet pojedyncze kwiaty. Ci, którzy przyszli oczekiwali powagi, smutnej wzniosłości, lecz któż mógł spodziewać się piękna? A było piękno – piękno Jego muzyki wykonanej przez Łucję prus, Partitę i Andrzeja Trzaskowskiego przy organach. A potem słowa kapłana, rytualne ale szczere.

A gdy dotarł do kresu Swej ostatniej drogi, otoczyło Go morze kwiatów: róż, goździków, tulipanów. Ci którzy go znali byli blisko Niego i grali z bólem i miłością. ( Fragmenty „Mszy” Tomasza Stańki wykonali: Ptaszyn Wróblewski, Włodzimierz Nahorny, Sergiusz Perkowski, Janusz Muniak i Tomasz Stańko ).

Andrzej Trzaskowski prostymi słowami pożegnał Go w imieniu przyjaciół. A potem koniec. Tłum powoli topniał. Dzień był piękny, ale chyba nikomu nie przyniósł radości”

https://polishjazzarch.com/#lg=1&slide=9