Nie dopytuj się. Historie z Bieszczadów. - ANNA KAMIŃSKA
Tak o Zofii Komedowej pisze Tomasz Lach w publikacji „Listy w sprawie Komedy” cz.I – „Zniknęła w lecie 1975 roku, wraz z kolejnym, tym razem znacznie młodszym partnerem i zamilkła, zrywając wszelkie kontakty. Po paru tygodniach zatelefonowała informując, że jest w Bieszczadach i jest jej bardzo dobrze. Kupiła górę, nie taką znowu wielką, ale z widokiem na San i połoniny. Rozpoczęła budowę pensjonatu. Niewielkiego, tylko kilkanaście pokoi. Do Warszawy już nie wróci. Zaczyna od nowa. Za kilka miesięcy stan zamknięty, a za rok zaprasza na Wigilię. Nie zbudowała. Mieszkała przez ponad dwie następne dekady w stojącej na skarpie z widokiem na San niewielkiej, wyremontowanej owczarni. Podpadła miejscowym notablom, więc ją skutecznie wykończyli, uniemożliwiając kontynuowanie budowy. Nic w tym dziwnego, ponieważ włączyła się czynnie, oczywiście w charakterystyczny dla niej sposób, w pomoc najuboższym mieszkańcom gminy Lutowiska, a także szukającym schronienia, napływającym z całego kraju narkomanom. Przez wiele lat była opiekunem społecznym. Kolportowała opozycyjne ulotki, organizowała pomoc prawną i wspomagała finansowo bieszczadzkich opozycjonistów, aby następnie pomagać w organizacji Strajku Ustrzyckiego i zabiegać o ochronę bieszczadzkich cerkwi. W sprawie Komedy?”
Anna Kamińska opisuje min. dalsze koleje losu Zofii Komedowej w bieszczadzkiej ostoi.